GALERIA

Dzień czwarty - „W SAMYM SERCU MAZUR – cd.”

Budzimy się w pełnym słońcu i leniwie celebrujemy śniadanie. Musimy zjeść duże i energetyczne gdyż czeka nas dziesięciokilometrowy spływ kajakowy. Poprzez trzy jeziora i dwie rzeki.

Zatrzymujemy się w Krawnie nad jeziorem Zdrożno, a naszym celem jest mała mazurska wioska - Babięta. Wynajmujemy trzy kajaki, zakładamy bardzo niewygodne lecz konieczne kapoki i rozpoczynamy nasz pierwszy w życiu spływ kajakowy.

Klimat jest wyjątkowo delikatny, woda ciepła, leciutki wiatr, słońce chowające się czasem za chmury ale przede wszystkim zaskakuje nas absolutna cisza. Naszego obcowania z naturą nie zakłócają żadne odgłosy silników, samochodów czy motorów. Jesteśmy tak blisko natury jak jeszcze nigdy, lilie wodne na wyciągnięcie ręki, trzciny tak gęste, że trudno się przez nie przedrzeć i woda obfitująca w roślinność tak bujną, że czasem musimy kajaki ciągnąć za sobą bo przepłynąć się nie da. Nasze obawy, że w takim klimacie z pewnością padniemy ofiarą natrętnych komarów były zupełnie bezpodstawne.

Dziesięć kilometrów w dwie godziny, cisza, ciepło, woda, kwiaty, dzikie zwierzęta, brak komarów… raj na ziemi!

Jesteśmy głodni jak wilki! Zatrzymujemy się w Czarcim Młynie, niesamowita atmosfera, smakowite zapachy i niepowtarzalna okazja by skosztować dań z ryb. Knajpa położona jest tuż przy zaporze wodnej a w samym jej sercu wbudowano stary młyn wodny. To bliskość zapory sprawia, że można tu skosztować tak wiele najróżniejszych ryb. Dania są pysznie przyrządzane, skąpane w śmietanowych sosach, okraszone cebulką a do tego klasyczny domowy kompot. Naprawdę warto tu się zatrzymać.

Wychodząc z Czarciego Młyna pogoda sprawia nam niespodziankę, gdy tu przyjechaliśmy było słonecznie a teraz leje, istna powódź z nieba!

Po obiedzie i przeczekaniu ulewy odwiedzamy park dzikich zwierząt w Puszczy Piskiej. Park jest niejako kliniką dzikich zwierząt, które wymagają pomocy weterynaryjnej, krótkiej rekonwalescencji by jak najszybciej wrócić do ich naturalnego środowiska. Są łosie, wilki, jelenie, sarny, orły, dziki, sowy, wiewiórki i inne gatunki zwierząt typowych dla tego regionu.

Wieczorem czeka nas jeszcze jedna atrakcja; wizyta w Galindii. Oryginalny kompleks hotelowo-restauracyjny położony nad samym jeziorem Bełdany. Galindia często nazywana jest "Mazurskim Rajem". Są tu drewniane rzeźby nawiązujące do kultury szamańskiej, ludzie w kostiumach, które wyglądają trochę jak z filmu " Flinsonowie". Restauracja zbudowana jest w taki sposób, że odnosi się wrażenie jakby przebywało się pod ziemią, jak w jaskini, a stoły i krzesła wykute są z lokalnych kamieni. Wszystko tworzy bardzo ciekawy nastrój. Po kolacji, już o zmroku, młody przewodnik oprowadza nas po całym terenie, oświetlając drogę jedynie pochodniami. Opowiada nam legendy o szamańskich rytuałach. Baśniowo nastrojeni wracamy do naszych kamperów i pogrążamy się w błogim śnie.

(Relacja z czwartego dnia w Polsce, oczami włoskiego dziennikarza Michela Vuillermoz).

 

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies. Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z Polityką Prywatności.

Akceptujesz cookies?

EU Cookie Directive Module Information