GALERIA



Po przemiłym „kapuckim” śniadaniu w altance nad wodą ruszamy na północ. Warszawę zwiedzimy pod koniec pobytu a na razie naszym celem są Mazury.  Droga, w porównaniu z wczorajszym dniem, jest zaskakująco dobra. Wiedzie przez malownicze lasy, łąki i wsie. Mijamy Różaniec  i zatrzymujemy na piknik w miejscu przepełnionym dziką naturą, zupełnie nie dziwi nas coroczna duża liczba turystów z całej Europy.

Docieramy do Karwicy, nad samo jezioro gdzie aż roi się od statków, żaglówek, rowerów wodnych i desek windsurfingowych. Popularność tego miejsca jest oczywista; jezioro jest ogromne, woda wyjątkowo ciepła z temperaturą przekraczającą 20 stopni, a głębokość ponad 40 metrów skrywa cenny ekosystem bogaty w roślinność i zwierzęta. Klimat w tym miejscu sprzyja nie tylko turystom ale również komarom, których jest tu naprawdę dużo.

„Wspinamy” się po jeziorze podróżując małą tratwą. Wyprawa trwa 2 godziny. W ciekawym towarzystwie czas upływa szybko, a do naszych kompanów; Ani, Jacka i Łukasza dołącza dziś starszy pan, który został nam przedstawiony jako „Papa Camper”. Człowiek o wybitnej wiedzy na temat turystyki kamperowej w Polsce. Czas spędzony na jeziorze jest cudownie relaksujący zapewne ze względu na to, że to rezerwat przyrody i obowiązuje tu absolutna cisza. Zakazywanie użytkowania łodzi motorowych w takich miejscach to inicjatywa godna pochwały i uznania!

Pogoda w tych rejonie zmienia się jak w kalejdoskopie, raz gonią nas czarne chmury zwiastujące burzę by zaraz wyjrzało piękne słońce. Kolejny raz mamy okazję skosztować specjałów Polskiej kuchni. Tym razem wybieramy pierogi z jagodami. Połączenie niebywałe; słone ciasto jak na makaron i słodki farsz a wszystko polane kwaśną śmietaną.  Jagody i grzyby, są wszechobecne na tych terenach. A pierogi z jagodami to hit, każdy musi spróbować!
Kolejnym naszym celem na dziś są Mikołajki, sławna miejscowość wypoczynkowa, która leży nad samym jeziorem. Miejscowość niezwykle modna, z dużym portem, oferująca turystom wszelkie możliwe atrakcje. Przemierzając dzikie lasy, wzgórza i pastwiska natrafiamy na niezwykły widok, jesteśmy świadkami przeprawy koni przez rzekę, niektóre galopują rozpryskując wodę, która w świetle zachodzącego słońca mieni się magicznie. Scena rodem z westernów.
Parkujemy na campingu Kama, usytuowanym nad brzegiem jeziora, oferującym nowoczesne udogodnienia, dobrze wyposażonym i co najważniejsze często nagradzanym i wyróżnianym, zwłaszcza przez turystów z Niemiec.

Zaraz po malowniczym zachodzie słońca decydujemy się zwiedzić Mikołajki, zwłaszcza od strony kulinarnej. Jesteśmy nad samym jeziorem więc w oczywisty sposób wybieramy ryby i to jest dobra decyzja! Ryba smażona, delikatna, oblana przepysznym sosem grzybowo-śmietanowym, a wszystko uzupełnione wyśmienitym lokalnym piwem. Po takiej uczcie czas na zasłużony odpoczynek, a jutro czeka nas przygoda w kajakach.

(Relacja z trzeciego dnia w Polsce, oczami włoskiego dziennikarza Michela Vuillermoz).

 

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies. Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z Polityką Prywatności.

Akceptujesz cookies?

EU Cookie Directive Module Information